środa, 7 maja 2014

cz. 25

Po godzinie siedziałam już w samolocie i zastanawiałam nad tym czy aby na pewno dobrze robię. Wiedziałam, że moją decyzją nie daję żadnej szansy Wojtkowi na naprawienie naszych relacji, ale nie myślę teraz o tym. Na razie chcę skupić się na sobie, na moich potrzebach, może po sezonie wrócę do Bełchatowa i porozmawiam na spokojnie z Wojtkiem. Lot minął mi całkiem przyjemnie obok mnie usiadła całkiem miła dziewczyna. Okazało się, że tak jak ja leci do Trentino. Przegadałyśmy całą drogę. Rozmawiało nam się tak dobrze, że postanowiłyśmy utrzymywać kontakt we Włoszech. Wymieniłyśmy się numerami telefonów i pożegnałyśmy bo po Martę przyjechał jej chłopak, który jest Polakiem, ale od urodzenia mieszka we Włoszech. Po chwili zauważyłam całkiem przystojnego chłopaka trzymającego w rękach kartkę z moim imieniem i nazwiskiem. Podeszłam niepewnie do niego.
-Cześć, chyba czekasz na mnie.
-Cześć, jeżeli jesteś Weroniką to tak – tak słodko wymówił moje imię.
-Tak to ja.
-Sebastian, Facundo strasznie dużo mi o tobie opowiadał, ale nie mówił, że jesteś aż tak ładna.
-Nie przesadzaj.
-Wcale nie przesadzam, wyglądasz obłędnie.
-Załatwiłeś mi może jakieś mieszkanie?
-Hmm, no wiesz nie udało mi się niczego załatwić, ale możesz zamieszkać ze mną. To żaden problem naprawdę.  
-Nie chcę ci się narzucać.
-Nie narzucasz się, zresztą przyjaciele Facu są również moimi przyjaciółmi.
-Skoro tak stawiasz sprawę to ok, zamieszkam z tobą.
-No to jedziemy do domu.
Chciałam wziąć moją walizkę, ale Sebastian mi na to nie pozwolił i po chwili niósł już moje bagaże.
-Nie będzie ci za ciężko?
-Przestań, na treningach siłowych nie takie ciężary się podnosi.
-W ogóle jak przedstawia się sytuacja z moim klubem?
-W każdym momencie możesz zacząć treningi, toje papiery są dostarczone, trener był zachwycony kiedy zobaczył filmiki ze spotkań twojej drużyny. Swoją drogą muszę ci powiedzieć, że jesteś świetna, naprawdę grasz genialnie.
-Bez przesady dużo dziewczyn gra tak samo jak ja.
-Czuję, że nie wierzysz w siebie. Musisz uwierzyć, że jesteś najlepsza bo inaczej zawsze znajdzie się ktoś kto wmówi ci, że jesteś słaba, a ty od razu się załamiesz. Naprawdę jesteś genialna, uwierz w to.


zdjęcie z tumblra :)
Michał Winiarski kapitanem reprezentacji! Stefan dokonał moim zdaniem najlepszego wyboru.
Mówiłam już, że uwielbiam Arka Wlazłego? Pewnie tak, ale mówię po raz kolejny. Genialny jest ten chłopczyk. Zazdroszczę mu, że dorasta tak blisko siatkarskiego środowiska.
Zdjęcia Mariusza w barwach reprezentacji są genialne.
Może w końcu dowiemy się o jakiś transferach do Skry, bo jak na razie cały czas dowiadujemy się o tym kto odchodzi.
Żegnamy: Pawła, Daniela, Stefana i najprawdopodobniej Wojtka, który zostanie wypożyczony do innego klubu.
Czekam na oficjalne info w sprawie Miśka Winiarskiego
Jutro genialny dzień: 2 fizyki, 2 matematyki i historia. Przeżyć i zapomnieć o tym dniu.


poniedziałek, 5 maja 2014

cz. 24


Dwa dni później
-Na pewno wszystko spakowałaś?
-Nie martw się potrafię się spakować, na pewno o niczym nie zapomniałam.
-No mam nadzieję. Wiesz, że będę za tobą tęsknił?
-Ja za tobą też Facundo, ale tak musi być, wiesz, że nie dam rady chodzić tutaj na treningi, zawsze mogę go spotkać. Muszę odpocząć, przemyśleć sobie to wszystko, ale jedno mogę ci obiecać.
-Co?
-Będę do ciebie dzwonić codziennie i informować co się u mnie dzieje. Zadowolony?
-Chyba będzie musiało mi to wystarczyć. To co w drogę?
-Jasne – kiedy otworzyłam drzwi przed nimi pojawił się Wojtek.
-Co ty tutaj robisz?
-Chciałaś tak po protu wyjechać?
-Nie powinno cię interesować to czego chcę.
-Może ja zostawię was samych, jakby coś czekam w samochodzie.
-Ok.

-Powiedz mi czy naprawdę tak mało dla ciebie znaczę, że nie raczyłaś powiedzieć mi, że wyjeżdżasz do Włoch?
-Po prostu nie mam siły na spotkania z tobą, za bardzo mnie zraniłeś kiedy cię widzę przypomina mi się widok ciebie obściskującego się z tą dziewczyną. To za bardzo doli.
-Wiem, że bardzo cię zraniłem, ale wiem też, że kocham cię nad życie i będę o ciebie walczył, nawet jeśli ukryjesz się na drugim końcu świata ja i tak cię znajdę i w końcu będziemy razem.
-A w ogóle to skąd wiesz, że wyjeżdżam? Facundo się wygadał?
-Nie, byłem dzisiaj na waszym treningu i zapytałem dziewczyn dlaczego cię nie ma. Na początku myślałem, że to jakiś głupi żart, ale potem poszedłem do prezesa i to potwierdził. Wyjeżdżasz ze względu na mnie?
-Zawsze chciałam grać za granicą, ale ni będę ukrywać, że gdyby nie ta cała sytuacja pewni e nie zdecydowałabym się na wyjazd. Więc poniekąd mogę ci podziękować.
-Proszę cię nie jedź.
-Nie uważasz, ze jest już trochę za późno? Miałeś swoją szansę, ale jej nie wykorzystałeś.
-I tak będę walczył – wpił się w moje usta. Mimowolnie pogłębiłam pocałunek ponieważ wiedziałam, ze nie poczuję smaku jego ust bardzo długo, a może nawet już nigdy.
-Żegnaj.
-Kocham cię Weronika.
Gdy to usłyszałam jakaś część mnie chciała wrócić do niego i powiedzieć mu, ze nigdzie nie jadę, ale ta druga nakazała mi wybiec z mieszkania i jak najszybciej wyjechać z kraju. Rozdarta wewnętrznie czym prędzej zbiegłam ze schodów i wsiadłam do samochodu.
-Jedź!
-Na pewno?
-Niczego nie jestem już pewna.


Oddaję kolejny w wasze ręce i dziękuję za ponad 7000 wyświetleń :)

piątek, 2 maja 2014

cz. 23

-Co ten dupek sobie wyobraża?- zapytałam gdy Facundo wszedł do samochodu.
-Widać, że bardzo mu na tobie zależy.
-Mógł myśleć o tym troszeczkę wcześniej.
-To gdzie jedziemy? Może jakiś obiad?
-Możemy jechać.

Po kilku minutach siedzieliśmy w restauracji.
-To co zamawiamy?
-Mam ochotę na kluski śląskie, jakieś dobre mięso i surówkę, a na deser ogromny kawałek szarlotki.
-Nie pękniesz?
-Mam zły humor więc odreaguję sobie chociaż w ten sposób.
-Ok, nie wtrącam się.
-A ty co zamówisz?
-Może to samo, co prawda nie wiem do końca co zamówiłaś, ale myślę, że powinno być dobre.
-Na pewno nie pożałujesz.
-Mam nadzieję.

Po chwili kelnerka przyjęła zamówienie, a my rozmawialiśmy sobie na różne tematy.
-Pamiętasz jak mówiłem ci, że kolega może poszukać ci klubu we Włoszech.
-Pamiętam i co?
-Jeżeli chciałabyś wyjechać to miejsce na ciebie czeka, musisz się tylko w miarę szybko zdecydować.
-W sumie to nic mnie tutaj nie trzyma, a może na odległość przemyślę sobie to wszystko na spokojnie i będę w stanie porozmawiać z Wojtkiem.
-I widzisz nareszcie mówisz jak stara, dobra Weronika, a już się bałem, że zniknęła bezpowrotnie.
-Nie martw się kiedyś na pewno sobie z tym poradzę.
-Dobra koniec tego gadania bo jedzenie idzie.
-Smacznego
-Mmm miałaś rację świetne jest to jedzenie.
-Jeszcze się nie nauczyłeś, że ja zawsze mam rację.
-Zapamiętam to sobie. To kiedy chcesz wyjechać?
-Jak najszybciej, może pojutrze?
-Nie chcesz się z nikim pożegnać?
-Jedyną ważną dla mnie osobą był Włodarczyk, teraz nie mam już nikogo.
-Nie chcesz się z nim pożegnać?
-Nie chcę się z nim widzieć. Zadzwonię do niego jak wyląduję na miejscu.
-Jak chcesz, nie mogę ci niczego narzucać.

Jak chcecie to możecie. Pięć komentarzy. Jestem pod wrażeniem.

Wczorajszy odcinek Polska 2014 bezapelacyjnie najlepszy ze wszystkich jak do tej pory.
Nie cierpię deszczu. Zawsze jak mam trochę wolnego to pada -.-

czwartek, 1 maja 2014

cz. 22

Siedziałam skulona w szatni i wylewałam hektolitry łez kiedy poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Facu.
-Co ty tutaj robisz? Miałeś czekać pod halą.
-Czekałem, ale nie wychodziłaś strasznie długo, więc postanowiłem zobaczyć co się stało.
-Nic się nie stało.
-Przecież widzę usiadł koło mnie i przytulił.
-Wojtek tutaj był.
-Czego chciał?
-Chciał porozmawiać. Wiesz, że zdradzał mnie od kilku tygodni. Nie wiem co on sobie myślał.
-Weronika jestem przekonany, że bardzo cię kocha. Po prostu zbłądził.
-Nie chcę już o nim rozmawiać. Idź zobacz czy nie ma go gdzieś w pobliżu. Nie chcę już go widzieć.
-Droga wolna – wzięłam swoją torbę treningową, którą po chwili przejął ode mnie Facundo.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
-Jest, gdyby nie ty, nie wiem jakbym funkcjonowała.

Wyszłam z hali trzymając Facundo pod rękę. Po chwili obok nas pojawił się Wojtek.
-A więc to tak. Najpierw przyjeżdżasz do mnie po tym jak Weronika odeszła, a teraz sam się z nią obściskujesz. Nieźle sobie to ukartowałaś, moja zdrada była tylko pretekstem przyznaj się. Jak długo to ukrywacie.
-Jesteś nienormalny. To ty mnie zdradziłeś, nie jestem tobą. W życiu bym cię nie zdradziła. Za dużo dla mnie znaczysz.
-To dlaczego się z nim obściskujesz.
-Po pierwsze nie obściskuje się, a po drugie nic cię to już nie powinno interesować, a jeżeli już tak koniecznie chcesz wiedzieć to Facundo mi pomógł. Mieszkam u niego, a ciebie nie chcę więcej widzieć. Zrozumiano? Idź sobie do tej swojej dziewczyny bawcie się świetnie dalej, a mną się już nie przejmuj.
-Weronika...
-Zostaw mnie! - odepchnęłam go od siebie i wsiadłam do samochodu.

-Wojtek daj jej spokój. Zdradziłeś ją, a ona nie potrafi ci tak łatwo wybaczyć. Ale wiesz co ci powiem idioto. Masz szczęście bo Weronika bardzo cię kocha i jestem pewien, że kiedyś jeszcze będziecie razem. A teraz idź do tej dziewczyny i powiedz jej prawdę, że bardzo kochasz Weronikę i nie będziesz się z nią więcej spotykać. Zrozumiano?
-Jasne.
-I lepiej na razie nie wchodź w drodze Weronice.
-Dzięki, że się nią zająłeś.
-Nie ma za co. Bardzo się z nią zżyłem, dzięki niej pogodziłem się z dziewczyną.



Jak zobaczę 3 komentarze pod tym wpisem to dodam jutro albo w sobotę jeżeli nie to pewnie dopiero w poniedziałek.

Wgl chyba zostanę chrzestną!!
Miłego labowania wszystkim. udanej majówki :)




Te dwa zdjęcia idealnie odzwierciedlają mój stan po wygranej Skry. Najpierw wielka euforia, a potem kiedy zobaczyłam Pawła i jego łzy sama ryczałam jak głupia. Tak bardzo kocham Skrę i każdego jej zawodnika. Okres transferów jest dla mnie najgorszym z możliwych. Nie chcę sobie wyobrażać jak to będzie bez Zatiego, Pliny. Moje serce krwawi po raz kolejny. Najpierw Kurek, Winiar, Aleks a teraz oni :(

niedziela, 27 kwietnia 2014

cz. 21

-Dobra nie gadajmy już o tym. Zawieziesz mnie na trening?
-Jasne, jeżeli tylko chcesz tam jechać. Jesteś tego pewna?
-Nie mogę go unikać, nie chcę pokazać mu jak bardzo zranił mnie swoim zachowaniem.
-Ok. W takim razie za chwilkę będę gotowy – poszedł do łazienki i po chwili wrócił przebrany w klubowy dres – możemy jechać.
Droga minęła bardzo szybko. Facundo starał się zająć czymś moją uwagę, jednak ja myślami błądziłam wokół mojego byłego chłopaka.
-Jesteśmy.
-Dzięki wielkie.
-Iść z tobą.
-Nie, poradzę sobie sama.
-W takim razie przyjadę po ciebie za dwie godziny jak skończysz trening. Gdyby coś się działo to dzwoń.
-Jasne.

Weszłam do hali i od razu skierowałam się do szatni. Szybko zmieniłam ubranie i poszłam na salę. Wzięłam piłkę i zaczęłam rozgrzewać się sama. Jakieś dziesięć minut później na salę weszły dziewczyny z trenerem.
-Zapraszam wszystkie panie do mnie – stanęłyśmy w okręgu wokół naszego trenera – jak dobrze wiecie jutro gramy mecz. Długo zastanawiałem się jaką szóstkę wystawić na plac gry, ale w końcu zdecydowałem się na Weronikę, Magdę, Paulinę, Maję, Agnieszkę, Berenikę i Olę. Mam nadzieję, że dacie z siebie wszystko i uda nam się szybko wygrać.
-Postaramy się panie trenerze.
-A teraz proszę wszystkie na boisko. Zaczynamy mecz.
Podzieliliśmy się na drużyny i zagrałyśmy krótki meczyk. Pod koniec gry zauważyłam, że na salę wszedł Wojtek. Próbowałam go ignorować, ale cały czas czułam na sobie jego wzrok.
-Dzięki dziewczyny. Możecie iść do domu.

-Weronika możemy porozmawiać?
-Mamy o czym?
-Chciałem ci wszystko wyjaśnić.
-Co chcesz mi wyjaśniać? Co ona ma takiego czego nie mam ja? Co? No odpowiedz. Jak długo to trwało?
-Kilka tygodni.
-Myślałeś, że to się nie wyda?
-Chciałem z nią skończyć...
-No i świetnie, czyli rozumiem, że gdybym was nie nakryła nie dowiedziałabym się o tym. Jesteś hipokrytą Włodarczyk. Cholernym hipokrytą. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego – odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w kierunku szatni. Po chwili poczułam jak obraca mnie w swoją stronę i całuje, nie mogłam oprzeć się smakowi jego nieziemskich ust, ale po chwili oprzytomniałam i odepchnęłam go od siebie.
-Potraktuj to jako pożegnalny pocałunek.
-Ale ja cię kocham.
-Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej, zanim władowałeś się do łóżka tamtej dziewczynie.
Szybko pobiegłam do szatni. Dziewczyn już dawno nie było, a ja usiadłam na ławce i tak po prostu rozpłakałam z bezsilności.
 
Dzisiaj trzecie starcie. Mam cichą nadzieję™, że Skra wygra mecz i juz dzisiaj bÄ™dzie mogÅ‚a cieszyć siÄ™ z mistrzostwa. 
Spałam dzisiaj niecałe cztery godziny po osiemnastce, ale najlepsze i tak jest to, że się wyspałam



piątek, 25 kwietnia 2014

cz. 20

Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Na początku nie wiedziałam gdzie się znajduję, ale po chwili przypomniałam sobie, że jestem w mieszkaniu Facundo. Wstałam i skierowałam się do łazienki, musiałam zatuszować jakoś wory pod oczami, więc nałożyłam na siebie dość sporą dawkę makijażu. Postanowiłam zrobić śniadanie, ale oczywiście lodówka świeciła pustkami, jedyne co tam znalazłam to jajka, więc zmuszona byłam zrobić jajecznicę. Gdy kończyłam parzyć kawę do kuchni wszedł Facundo.
-Ty już na nogach? Myślałem, że wstanę pierwszy.
-Nie mogłam spać więc postanowiłam, że zrobię śniadanie.
-Nie musiałaś, sam bym zrobił.
-Muszę ci się jakoś odwdzięczyć za to, że przyjąłeś mnie pod swój dach więc nie marudź.
-Ok.
-Siadaj i jedz.
-Dziękuję.
Po chwili zajęłam miejsce po drugiej stronie stołu.
-Jest pyszne.
-Zrobiłabym coś lepszego, ale niestety zapasy w twojej lodówce nie pozwoliły mi na to.
-No tak, zapomniałem wczoraj zrobić zakupy.
-Pewnie przeze mnie, przepraszam zepsułam ci plany.
-Nie masz za co przepraszać, bardzo chętnie ci pomogłem.
-Postaram się wynieść jak najszybciej i nie zawracać ci głowy moją osobą.
-Nie musisz się śpieszyć. Myślałaś już może co z treningami? Nie unikniesz spotkań z wojtkiem.
-Wiem i właśnie dlatego chciałam zrezygnować z treningów.
-Nie pozwolę ci zrezygnować. Jesteś za dobra żeby zaprzepaścić swoją szansę.
-Nie rozumiesz, że nie chcę się z nim spotykać, a przy treningach będzie to nieuchronne.
-Musimy coś wymyślić.
-Przecież nie przeniosę się na drugi koniec Polski żeby być zdala od niego.
-Na drugi koniec polski może nie, ale co powiesz na Włochy?
-Żartujesz sobie?
-Nie. Sądzę, że mógłbym zadzwonić do mojego przyjaciela i poprosić go żeby zapytał trenera żeńskiej drużyny Trentino czy nie potrzebuje pięknej, zdolnej polskiej siatkarki.
-Mógłbyś to dla mnie zrobić?
-Jestem ci w końcu coś winien. Dzięki tobie pogodziłem się z Eleną.
-Dlaczego nic nie powiedziałeś?
-Nie było okazji.
-Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że nie odwalicie znowu czegoś. Jesteście taką piękną parą, nie możecie tego zaprzepaścić.
-Nie wiem jak to jest ze strony Eleny, ale ja zawsze będę o nią walczył bo jest dla mnie najważniejsza i myślę, że ty z Wojtkiem pogodzicie się. Może nie tak od razu, ale na pewno jeszcze kiedyś będziecie razem.
-Wątpię, nie po tym jak mnie zranił. Nie wiem czy będę w stanie kiedykolwiek mu to wybaczyć.
-Jesteś mądrą dziewczynką i wiem, że kiedyś porozmawiacie na spokojnie i będzie ok.
-Od kiedy jesteś tak wielkim psychologiem?
-Dorabiam sobie na drugim etacie, a co nie wolno mi?
-Wolno, wolno.



Kolejną postaram się dodać w niedzielę, ale nie wiem czy dam radę po 18.

wtorek, 22 kwietnia 2014

cz. 19

Położyłem Weronikę do łóżka, a sam postanowiłem zadzwonić do tego idioty i postarać dowiedzieć się prawdy. Po kilku długich sygnałach usłyszałem smutny głos Wojtka.
-Halo.
-Wojtek do cholery jasnej możesz mi powiedzieć co ty wyprawiasz?
-Co ja robię? Nie wiem o co ci chodzi?
-Jak to o co? O tą dziewczynę sprzed hali.
-Jaką dziewczynę? Chyba coś ci się przewidziało!
-Nic mi się nie przewidziało. Do jasnej cholery co z Weroniką! Przecież jest dla ciebie najważniejsza.
-Weroniki już nie ma. Nic już nie ma rozumiesz – krzyknął i rozłączył się.
Nie mogłem tego tak zostawić. Postanowiłem, że pojadę do niego i sprawdzę czy wszystko w porządku. Pewnie zastanawiacie się dlaczego nie powiedziałem mu, że Weronika jest u mnie. Odpowiedź jest oczywista. Weronika mi zaufała powiedziała mi wszystko więc muszę się nią zaopiekować, a ostatnią rzeczą w tej chwili której by chciała jest spotkanie z Wojtkiem. Kiedyś może tak bo nadal uważam, ze są dla siebie stworzeni, a Wojtek po prostu pobłądził. Po chwili parkowałem samochód pod domem Wojtka. Zapukałem do drzwi, ale nie pofatygował się żeby mi otworzyć. Nacisnąłem klamkę i tak jak przypuszczałem drzwi były otwarte. Wszedłem po cichu do środka i pierwsze co zobaczyłem to Wojtek siedzący z butelką wódki na kanapie w salonie.
-Co ty tutaj robisz?
-Przyjechałem sprawdzić czy z tobą wszystko w porządku.
-Jasne, że w porządku. Spieprzyłem sobie życie na własne życzenie, ale wszystko jest świetnie. Brakuje jeszcze tylko tego żeby wywalili mnie z klubu i będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
-Jeżeli będziesz się nad sobą użalał to pewnie tak będzie.
-Ale co ja mam robić? Moje życie bez Weroniki nie ma najmniejszego sensu.
-Trzeba było myśleć o tym wcześniej, a nie pakować się w jakiś bezsensowny romans bez przyszłości.
-Nie będziesz mi prawił kazań.
-Właśnie, że będę. Masz jutro zadzwonić do tej dziewczyny. Powiedzieć jej że z nią zrywasz i nie chcesz jej nigdy więcej widzieć na oczy. Zrozumiano?
-Czemu ci tak na tym zależy?
-Bo wiem, że tworzyliście z Weroniką bardzo fajną parę i sądzę, że jest jeszcze dla was jakaś szansa, a teraz idź do łazienki umyj się i idź spać.
Dość szybko mnie wysłuchał. A ja zabrałem butelkę ze stołu i wylałem resztę alkoholu, przeszukałem wszystkie szafki i to co tam znalazłem też wylałem.
-Tylko zamknij później drzwi.
Wróciłem do domu, zobaczyłem czy weronika się nie obudziła. Gdy miałem pewność, że spokojnie śpi sam położyłem się do łóżka i zasnąłem.







Błagam panowie wygrajcie to!
Moje serce na zawsze będzie żółto - czarne i nic tego nie zmieni. Urodziłam się po to, żeby kibicować temu klubowi!