sobota, 14 czerwca 2014

cz. 40

Zmęczony tym co się dzisiaj wydarzyło opadłem na krzesło. Położyłem swoją głowę na skraju łóżka i przytuliłem do siebie dłoń Weroniki. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudziłem się kiedy poczułem, że ręka Weroniki ponownie się porusza. Podniosłem głowę i zauważyłem, że Weronika zaczyna otwierać oczy.
-Wojtek? Co ty tutaj robisz.
-Nareszcie się obudziłaś.
-Co ty tutaj robisz?
-Sebastian zawiadomił mnie i Facundo o tym co się stało – momentalnie w oczach Weroniki pojawiły się łzy.
-Pamiętasz wszystko? Chcesz o tym opowiedzieć?
-Byłam na imprezie z Sebastianem. Tańczyliśmy, w pewnym momencie poszłam do łazienki. Kiedy wychodziłam ktoś uderzył mnie w głowę. Straciłam przytomność, a kiedy się obudziłam ten ktoś on, on już skończył. Zaśmiał mi się jeszcze w twarz i uciekł. Na szczęście miałam przy sobie telefon i zadzwoniłam do Sebastiana. Nawet nie chcę myśleć co mogłoby się stać gdyby on mnie nie znalazł. Długo tu zostajesz?
-To zależy.
-Od czego?
-Od ciebie. Kocham cię i jeżeli będzie trzeba zerwę kontrakt ze Skrą.
-Nie zrobisz tego.
-Chcesz się przekonać?

W tej chwili do sali wszedł lekarz prowadzący.
-Nieładnie panie Wojtku. Dlaczego nie powiedział nam pan, że pani Weronika się obudziła. Rozumiem, że chce się pan nią nacieszyć, ale musimy zrobić kilka badań. Niech pan poczeka na korytarzu.
Siedziałem na korytarzu godzinę po tym czasie z sali wyszedł lekarz i poprosił żebym wszedł do Weroniki.
-Weronika co się stało?
-Nie będę mogła mieć dzieci. Wojtek ja nigdy nie urodzę dziecka. Rozumiesz? Nigdy nie będę stuprocentową kobietą.
-Weronika uspokój się. Podobno jeszcze nie wszystko wiadomo na pewno. Medycyna idzie do przodu.
-Nikt nie będzie chciał związać się z dziewczyną, która nie da potomka.
-Ja chcę się związać z tą dziewczyną bo bardzo ją kocham. Nawet jeżeli nie będziesz mogła urodzić dziecka zawsze możemy zaadoptować jakieś dziecko. Tyle dzieci nie ma prawdziwego domu.
-Wojtek nie musisz tego robić.
-Ale chcę. Chcę bo cię kocham. Wybaczysz mi?
-Już ci wybaczyłam, a wiesz dlaczego? Bo cholernie cię kocham.

Po wypowiedzeniu przeze mnie tych słów złączyliśmy nasze usta w pocałunku.



Krótko, beznadziejnie, bez sensu. Nie mam weny, siły i ochoty. 
Brawa dla szczypiornistów i szczypiornistek :)
Średnia 4,5 na koniec roku. Szkoda mi fizyki, gdybym miała 4 mogłabym starać sie o pasek, ale niestety :(
Wczorajszy mecz Polaków z Włochami przypominał mi przeciąganie liny, każdy mógł wygrać, na szczęście udało się naszym siatkarzom. Miałam nadzieję na szybkie 3:0, ale siatkarze postanowili zagrać sobie 5 setów. Drugi sędzia genialny, taki człowiek w ogóle nie powinien być sędzią na tak wysokim poziomie. Pozdrawiam :) 

3 komentarze:

  1. Jakie beznadziejnie?! Nawet tak nie myśl ;* super rozdział. Szkoda mi dziewczyny ale dobrze że ma przy sobie Wojtka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny nie jest beznadziejny :)
    Dobrze że jest Wojtek.
    Czekam na kolejny z niecierpliwością.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeeeeeee wiedziałam, że się pogodzą :DD
    Mam nadzieję, że juz wszystko bd w porządku i się ułoży;D
    Czekam na kolejny, mam nadzięję że szybko :))
    Zyczę weny i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń